Ach, jak te dni szybko lecą! Mija kolejny tydzień, a lista rzeczy do zrobienia wcale się nie zmniejsza. Wręcz przeciwnie, ciągle coś trzeba dopisać :-).
Od trzech dni zajmuję się tym, o czym więcej napiszę wkrótce.
Tymczasem uzbierało się kilka nowych zamówień decoupage'owych, i to 'na już'. W poniedziałek oczekuję paczuszki z nowymi półfabrykatami biżuteryjnymi - będą więc (jak się zrobią...) nowości na tablicach, wystawie i w walizeczce z półfabrykatami na sprzedaż.
Na swoją kolej czeka zrobiona przez męża tablica 'reklamowa', plakat na drzwi i stojak na papiery.
A do tego mam wielką ochotę jeszcze sobie dołożyć i wprowadzić do Pracowni coś, co dotąd odkładałam, z braku czasu...
Ale przeciez idzie wiosna, a z nią nowa energia i słońce :-).
Dość tych moich wyliczanek, czas coś pokazać. Poniżej komplecik w stylu rustykalnym - serduszko/zawieszka i butelka z kurami. Taka mała zapowiedź zbliżających się Świąt Wielkanocnych. Kolor 'wymieszany' przeze mnie, crackle i delikatne cieniowania.
Z butelką miałam małą przygodę, i to podczas trwania kursu z jedną z Pań. Wybrałam do niej całkiem inną serwetkę, która nie wiem czemu, nie chciała się przykleić, marszczyła się i zwijała. Preparatów używałam sprawdzonych, pomyślałam więc, że to wada serwetki, bo kiedyś miałam już taki przypadek. Zdarłam ją, a butelkę odstawiłam. Dużo później poprawiłam farbę i dałam te same kury, co na serduszku. Wyszedł śliczny komplet.
O dziwo, feralnej serwetki użyłam potem jeszcze raz, i tym razem przyklejała się bez problemu. Widocznie to kury były tej butelce pisane :-).


A tu dwa podłużne obrazki do zawieszenia na ścianę:


Pozdrawiam odwiedzających!