Nam, rękodzielnikom, zawsze mało jest pudełek i pojemników na różne drobiazgi. Jakiś czas temu, szukając czegoś w temacie ekologii i recyklingu w rękodziele, natrafiłam na pojęcie wykliny papierowej. Jest to wspaniała, bardzo pomysłowa technika, która pozwala stworzyć najróżniejsze, zarówno praktyczne, jak i ozdobne przedmioty, przy bardzo niewielkich kosztach.
Co jakiś czas wyplatam tak sobie a to koszyczek, a to osłonkę na butelki, a to jeszcze coś innego, większość na własny użytek. W zeszłym roku kilkakrotnie pisałam, że wkrótce pokażę coś z wikliny, jednak całkiem zapominałam uwiecznić ją na zdjęciach. Jeden malutki koszyczek pokazałam Wam na zdjęciu z mydłami decoupage, tutaj.
Przez ten czas część ozdób się rozeszła, a w sezonie zimowym zupełnie nie miałam czasu robić nowych. Koszyczki z poniższych zdjęć czekały na bejcowanie i lakierowanie ładne pół roku. W końcu zabrakło mi pojemników, więc zmusiłam męża do ich wykończenia :-). I są:

Jeden jest z przykrywką:


