Chyba każda kobieta posiada w swoich zbiorach jakąś biżuterię, którą trzyma latami, ale nie nosi wcale. Przeważnie są to nietrafione w nasz gust prezenty, choć czasem same kupimy pod wpływem impulsu coś, co nam się rzuci w oczy, a potem okazuje się zwyczajnie niepraktyczne.
I tak leżą takie biżutki i kurzą się, bo szkoda nam je komuś oddać czy wyrzucić, bo może kiedyś się przydadzą...
A przecież wystarczy coś w nich zmienić, przerobić i mamy naszą starą biżuterię w nowej wersji.
Poniższe 'bryłki' przyniosła mi Pani, która dostała je w prezencie. Były nawleczone na żyłkę, ściśnięte i krótkie, a przez to bardzo toporne i nieciekawe. Zastanawiałyśmy się, co z nimi zrobić, nie mając w tym przypadku dużo możliwości. Zdecydowałam się umieścić je na sznurku woskowanym, w większych odstępach. Dzięki temu optycznie straciły na wadze i nie przygniatają już właścicielki, miękko układając się na sweterku.




Poniższy naszyjnik to pamiątka z zagranicznych wojaży. Pierwotnie był bardzo krótki, a tych czarnych sznureczków było po pięć z każdej strony. Krótko mówiąc, po założeniu przypominał nic innego jak smycz zawieszoną na szyi. Postanowiłam zostawić tylko dwa sznureczki, wydłużając je prawie połowę. Zrobił się lżejszy i zwisając luźno wygląda bardzo ciekawie.

Z koralików, które zostały po odciętych sznureczkach zrobiłam właścicielce do kompletu prostą bransoletkę na drucie:

A gdy koralików zostało jeszcze trochę... wpadłyśmy na pomysł, żeby dołożyć trochę koloru i tak oto powstała kolejna bransoletka, którą właścicielka może przeznaczyć np. na prezent dla kogoś.




Jeśli masz w domu biżuterię uszkodzoną lub taką, której nie lubisz, bo jest za krótka/za długa, nazbierał Ci się stos niepotrzebnych koralików - zapraszam do Pracowni Artystycznej "Trabaya" - C.H. Wokulski, box 103, (piętro) Słupsk.