Sobota minęła bardzo pracowicie - na kursie podstaw sutaszu wraz z panią Kasią wykonałyśmy wisiory/zawieszki na łańcuszek (lub rzemyk).
Początki jak zawsze wydały się straszne (działałyśmy na trzech sznurkach), ale już po chwili Pani Kasi sutasz ładnie się układał. Mój mąż 'cyknął' nam fotkę podczas pracy:


W pewnym momencie większa część stołu wyglądała tak :-) :

I prawie gotowa zawieszka Pani Kasi - we wspaniałym połączeniu koloru malinowego i dwóch odcieni szarości:

Swoją zawieszkę pokażę, jak mi się nawinie na aparat.
Pozdrawiam serdecznie uczestniczkę kursu, która tak jak ja, zakochała się w tej pięknej technice :-) .