Dziś na kursie decoupage'u miałam gości dużych i małych, czyli mamę z synkiem, który dzielnie pomagał. Wyjątkowo był czas (i naładowane baterie...) na zdjęcia.
Zdobiony był niciak - na prezent:



Nie obyło się bez małych przygód z krakiem (ach, ta pogoda), ale wszystko skończyło się szczęśliwie. Niciak pozostał dziś u mnie do całkowitego wyschnięcia.
Poniżej natomiast komplecik, który zrobiłam całkiem niedawno - świeczniki na różowo:

Tymczasem w pracowni tworzy się (tak, sama ;-) ) kolejna seria kolczyków 'z gwiazdami'...