Całkiem niespodziewanie, bo umówiony w godzinach porannych, odbył się dziś kurs decoupage'u. I w końcu, nie dość, że aparat był pod ręką, baterie naładowane, to jeszcze pamiętałam, żeby 'cyknąć' parę zdjęć. Niemożliwe, ale prawdziwe :-).
Pani, która nie miała wcześniej do czynienia z decoupage'em, poradziła sobie po prostu świetnie. Wybrała do dekoracji butelkę i świecznik. Poniżej gotowe dzieła:

Druga strona butelki. W tle trwająca zabawa ze świecznikiem:

I gotowy zestaw:

Bardzo ciekawe połączenie motywów z różnych serwetek i wyobraźnia kursantki zaowocowały ślicznym komplecikiem. Muszę przyznać, że moje pierwsze prace wypadały o wiele gorzej.
W ruch obowiązkowo poszedł crackle jednoskładnikowy. Prawie każdy chce się od razu nauczyć jak go stosować i nic dziwnego - dodaje on niesamowitego charakteru każdej pracy.
Poniżej prezentuję natomiast moje ostatnie 'wymodelowane' kolczyki. Wśród nich - ciasteczkowy potwór:






Pozdrowienia wieczorne!